Właśnie zajrzałem na bloga mojego redakcyjnego kolegi Michała Krasnodębskiego. I co widzę? Na nim też Tata indica zrobiła wrażenie! Tyle, że w kilku kwestiach nie mogę się z nim zgodzić. Michał twierdzi, że Tata ma temperament. Ba, pisze nawet, że “wystrzeliwuje spod świateł niczym pocisk”. Ciekawe, bo jeździliśmy tym samym egzemplarzem, a moje wrażenia były zgoła odmienne. Fakt, że dało się “obudzić” to auto z letargu brutalnym traktowaniem pedału gazu. Ale to nie żaden przejaw temperamentu. Osła też można zmusić do tego, żeby przez chwilę cwałował. Wystarczy go śmiertelnie wystraszyć.  Ale to nie znaczy, że staje się on wtedy “rączym rumakiem”! 

Zdziwiły mnie też uwagi o solidności montażu. Ale może tu różnice w doznaniach wynikają z tego, że nasze drogi do pracy są zupełnie inne. Ja staram się omijać korki jeżdżąc po bocznych,  podwarszawskich drogach. Po opuszczeniu względnie gładkich asfaltów najpierw odpadł klosz lampki oświetlenia wnętrza…

Za to w pełni zgadzam się z opiniami na temat radia w tym aucie.  Radio Safari zamontowane w Polonezie brzmiało podobnie i wystarczał mu do tego jeden głośnik. Jak oni to zrobili?